Marketing zwodniczy czyli jak okraść sponsora (Artykul)

„Sport to wojna, tyle że bez strzelania” powiedział George Orwell, choć zapewne nie przypuszczał, jak bardzo jego definicja stanie się adekwatna kilkadziesiąt lat później. Gdy na bieżniach i stadionach zawodnicy i drużyny walczą dziś o medale i puchary, w tym samym czasie na arenie marketingowej i sponsoringowej toczą się nie mniej emocjonujące zmagania. W odróżnieniu od sportu działania te nie zawsze odbywają się w atmosferze fair play.

Gdy oficjalni sponsorzy wydarzeń sportowych w światłach jupiterów składają podpisy na wartych miliony kontraktach, specjaliści od nielegalnego transferu komunikacji marketingowej po cichu kombinują jak skorzystać z praw sponsora nie płacąc za nie ani grosza.